poniedziałek, 5 marca 2012

Fakty i mity o strojeniu fortepianów

1. Fortepian czy pianino nadaje się do strojenia tylko wtedy, gdy jest całkowicie sprawne.

Jest to jednocześnie i prawda, i fałsz.
Ale czasem za tym stoi próba przemycenia przez stroiciela dodatkowych usług "naprawczych". Faktem jest, że nie ma sensu stroić struny, gdy mamy połamane niektóre młotki, niesprawny mechanizm lub część strun urwanych. Właściciel instrumentu musi rozumieć, że problem jego pianina jest nie tylko w "nastrojeniu", lecz także w koniecznym remoncie. Ale nie oznacza to, że fizycznie nie da się takiego instrumentu nastroić. Co więcej, da się nastroić nawet instrument z pękniętą strojnicą. Tylko po co? Po godzinie naciąg strun osłabnie, i ta część strun, która znajduje się na pękniętej części strojnicy, znów się rozstroi.
Więc nie należy wmawiać właścicielowi, że "nie da się". Da się, tylko pytanie, jaki jest cel takiego strojenia. I tak nie da się korzystać z takiego instrumentu w pełnym wymiarze. Ale może właścicielowi wystarcza zagranie "Wlazł kotek na płotek" bez fałszu? Wówczas rzeczywiście ogólny remont może nie być potrzebny...

2. Moje pianino jest nieużywane od wielu lat, lecz jest w doskonałym stanie. Wystarczy nastroić i będzie jak nowe.

Właściciele, rzecz jasna, nie wiedzą, co to znaczy "nastroić", lecz za wszelką cenę chcą przekonać siebie i innych, że jeżeli pianino nie służyło za barek lub kosz na śmieci, to musi być w znakomitym stanie! Tymczasem, jest to fizycznie niemożliwe. Pianino czy fortepian - to instrument, składający się z tysięcy części, które razem tworzą mechanizm, rolą którego jest bycie w ciągłym ruchu. Mechanizm ten powinien działać precyzyjnie i perfekcyjnie - i tylko wtedy można powiedzieć, że pianino jest "w znakomitym stanie". Jako taki, mechanizm ten należy regulować, czyścić, "smarować", itp. - tak samo, jak regularnie należy się obchodzić z mechanizmem samochodu lub statku kosmicznego. Jeżeli samochód lub statek kosmiczny od kilkunastu lat stoi bez ruchu, jego stan nie jest "znakomity", lecz fatalny! Czy ktoś chciałby wyruszyć takim statkiem lub samochodem w daleką podróż? Przecież on się zatnie, zawiedzie, rozsypie się natychmiast...
To, proszę Państwa, nie jest "strojenie". To jest remont. To oznacza, że stroiciel-mechanik musi instrument rozłożyć na części pierwsze i poddać go gruntownej regulacji. Niestety, jest to procedura dość droga i tym bardziej czasochłonna.
Czym jest zatem "strojenie" pianina?
Strojenie - to doprowadzenie naciągu strun pianina / fortepianu do takiego stopnia, by wydawały czyste dźwięki według pewnej normy, założonej w pianino odgórnie i oczekiwanej od niego w procesie użytkowania.
Niestety, należy pamiętać o tym, że strojenia nie dokonuje się raz na zawsze. To tak samo, jak mycie samochodu. Nawet najczystszy, dopiero co umyty samochód po kilku dniach będzie już miał patynę brudu. Wystarczy dłuższa podróż, opady śniegu lub deszczu - a po niedawnym myciu nie ma już śladu. Tak samo jest i z pianinem. Tyle że, jeżeli można jeździć brudnym samochodem, to na rozstrojonym pianinie nie bardzo da się grać.
Jak często pianino się rozstraja?
To zależy od kilku czynników. Od tego, jak intensywnie jest eksploatowane. Od tego, w jakim stanie technicznym jest jego mechanizm (kołki, strojnica, struny). Od tego, w jakich warunkach klimatycznych się znajduje.
Warunki atmosferyczne są niesłychanie ważne, przy czym w zwykłych warunkach polskich nie da się fortepianowi zapewnić niezmiennego klimatu. Tak więc zimą jest w pomieszczeniu sucho i gorąco; latem - wilgotno. Od takich zmian strój pianina zmienia się czasem nawet i bardzo istotnie. Jest to zjawisko normalne, lecz z przyczyn naturalnych niedające się wyeliminować.
Pamiętajmy - im dłużej trzymamy pianino bez koniecznego "przeglądu okresowego", tym trudniej (i drożej) będzie doprowadzić je do stanu używalności, do stanu "doskonałego", "jak nowego" itp. Tym trudniej będzie takie pianino sprzedać w ogóle i za żądaną przez nas kwotę w szczególności.

3. Strojenie przy użyciu tunerów lub innych przyrządów jest lepsze (gorsze), niż bez ich stosowania.

Jest ani lepsze, ani gorsze. Pytanie, w jaki sposób stroiciel posługuje się własnymi uszami. Sam fakt korzystania bądź niekorzystania o niczym nie świadczy. Ani o próbie "schowania się" za współczesne urządzenie, ani o braku znajomości nowoczesnych rozwiązań technicznych. Faktem natomiast jest, że, jeżeli stroiciel przyzwyczai się do stosowania tunera, może potem mieć problem ze strojeniem bez użycia takowego.

4. Tylko w komitywie "stroiciel - właściciel instrumentu" można osiągnąć zadowalające wyniki strojenia.

Nie ma nic gorszego, jak stanie nad stroicielem i wtrącanie się w jego pracę, zadawanie pytań "a co to?", "a czemu to służy?", "a czy można tutaj tak zrobić, by nie było słychać, że to gra fortepian, tylko flet?", "a dlaczego pan tak rozstroił tę strunę?", "a dlaczego pan uderza w kołek?", "a może przynieść panu młotek lub śrubokręt?", "oj, pan już stroi następne, a to poprzednie brzmiało nadal nieczysto?" itp. Wiem coś o tym, sam byłem taki, gdy byłem mały. Teraz wyobrażam sobie, jak to musiało denerwować panią stroicielkę, i jaką musiała mieć do mnie cierpliwość.

Owszem, wymagania właścicieli są różne. Jedni używają fortepianu (pianina) zawodowo, drudzy amatorsko lub wcale, trzeci mają określony wymóg co do wysokości kamertonu, czwarci chcieliby ogólnie polepszyć lub zmienić charakter dźwięku instrumentu. Wszystko to da się zrobić, mniejszym lub większym kosztem, ale wszystkie ustalenia powinny się skończyć w momencie zdjęcia pokrywy pianina / fortepianu i wyjęcia klucza do strojenia. Potem właściciel powinien jedynie zamknąć za sobą drzwi. I czekać, aż stroiciel go zawoła.

5. Przy strojeniu należy cicho i delikatnie naciskać klawisze, by nie rozstroić strojonych właśnie strun.

Fałsz. Stroiciel nastroi, pójdzie sobie, pianista usiądzie za fortepian i co dalej? Będzie musiał grać pianissimo, by nie rozstroić strun? Nonsens. Zakładamy, że fortepian / pianino powinno brzmieć czysto również i fortissimo. Więc nie ma tu żadnego ograniczenia podczas strojenia.

6. Górny i dolny rejestr fortepianu nie należy stroić maksymalnie czysto.

Prawda. Pewne zasady akustyczne powodują, że górny rejestr (registr), strojony idealnie precyzyjnie, stwarza wrażenie brzmiącego niżej. Zatem stosuje się minimalne podwyższenie najwyższych dźwięków fortepianu.
Jeżeli chodzi o rejestr basowy - tu jest inna sprawa. Doświadczony stroiciel nigdy nie nastroi idealnie czysto najniższych dźwięków, bo okazuje się, że idealnie nastrojone brzmią cicho i matowo. Jeżeli trzeba uwypuklić brzmienie basu, należy minimalnie odstąpić od ideału, przy czym stosować takie samo odstępstwo w przypadku każdego okolicznego dźwięku (żeby barwa dźwięku była wyrównana).

7. Podczas strojenia nie należy jedynie "zestrajać" chóry, trzeba rozpocząć od samego początku, od ponownego ułożenia temperacji.

I prawda, i fałsz. Ci "stroiciele", którzy nie umieją dokładnie ("równomiernie") układać obszaru temperacji, wolą nie zajmować się tym, bo może się okazać, że po ich ingerencji będzie jeszcze gorzej. Tacy "mistrzowie" jedynie czyszczą chóry, czyli zestrajają potrójne lub podwójne chóry strun między sobą. Skutkiem tego jest to, że każdy z osobna klawisz będzie brzmiał czysto, lecz zagrane akordy czy interwały nadal będą sprawiać wrażenie rozstrojonego fortepianu.

Jednak w przypadku, gdy wcześniej zrobiona przez kogoś temperacja jest dobrze zachowana, nie ma istotnej potrzeby walki z wiatrakami i za wszelką cenę ułożenie nowej, "lepszej". A co, gdy nowa nie będzie lepsza? Przed rozpoczęciem strojenia należy dokładnie zbadać strój. Zdarzyło mi się kiedyś pozostawienie dotychczasowej temperacji. Uznałem, że nie ma powodu burzyć całkiem dobrego domu, po to tylko, żeby za chwilę zbudować go na nowo. Fortepian ostatecznie brzmiał bardzo czysto i ciekawie.

8. Równomierna temperacja, osiągnięta za pomocą wyliczeń matematycznych, "nie brzmi". Brzmi tylko taka, którą zaproponowało wspaniałe ucho doświadczonego stroiciela.

Bzdura. Jest to jedna ze sztuczek, którymi stroiciele pianin/fortepianów lubią popisywać się we własnym gronie lub przed klientami.
Co ciekawe, stroiciele mogą, nie wiedząc nawet o tym, mieć w tym rację! Nie chodzi jednak o stosowanie matematycznych wyliczeń bądź tunerów, czy o niestosowanie...
Należy odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czy precyzyjniejsze jest wyliczenie matematyczne równych podziałów oktawy, czy na ucho. Oczywiście, matematyczne. "Wyliczenia" na ucho... po prostu nie będą równomierne! One będą mniej lub bardziej nierównomierne, kompromisowe, uznaniowe. Więc jeżeli mówimy o równomiernejtemperacji, to, Panowie i Panie od strojenia, umówmy się, mamy na myśli precyzję matematyczną, a nie uznaniową. Bo inaczej to zaczyna pachnąć "precyzją drugiego stopnia" lub "rybą drugiej świeżości".
A że rzeczywiście "uznaniowo-równomierna" temperacja brzmi lepiej, niż "matematycznie-równomierna", to tutaj jest bardzo prosta odpowiedź, której jak ognia się boją współcześni stroiciele. Otóż chodzi o to, że nierównomierna temperacja brzmi o wiele lepiej, niż równomierna.
Inna sprawa, gdzie i ile tych nierównomierności jest. Bo przecież nieumiejętna temperacja może być po prostu brzydką, jak to się stało w słynnym przykładzie zabytkowych organów w Olkuszu. Skutkiem nieumiejętnej temperacji będzie po prostu rozstrojony instrument.
9. Obecnie używa się tylko równomiernie temperowanego stroju.

Zależy, gdzie i w czym. Przeciętne domowe pianino / fortepian, szkolne instrumenty, instrumenty w salach koncertowych strojone są w stroju równomiernie temperowanym. Ale już organy, klawesyny, klawikordy i ich różne odmiany mogą być strojone (i są) w różnych innych historycznych strojach. Ze strony stroicieli fortepianów często można usłyszeń pogardliwe słowa wobec historycznie stosowanych strojów. Dzieje się tak dlatego, iż temperacja strefy temperacji(a-a1) stanowi jakiś dziwny fetysz dla niemal każdego współczesnego stroiciela. Ktoś, kto z jakiegoś powodu nie temperuje równomiernie, jest przez nich wyśmiewany jako ktoś, kto po prostu tego nie umie. Inna sprawa, czy współczesny stroiciel fortepianu potrafi nastroić taki tam klawesyn w historycznej temperacji, czy w ogóle ma o takowej choćby mgliste pojęcie? Śmiech na sali. Oczywiście, że nie, zważywszy na to, że historycznych temperacji jest kilkadziesiąt różnych rodzajów, i każda z nich proponuje inne brzmienie dla każdej tonacji...

10. Równomierną temperację odkrył genialny Bach, czym obdarował świat. Przed Bachem muzycy byli na tyle nierozgarnięci, że nie umieli podzielić oktawy na 12 równych części.

Bach, jakkolwiek był geniuszem, niczego nikomu nie odkrywał. Co więcej, Bach nie stosował równomiernej temperacji! Jest to bardzo częsty i istotny błąd, powstały w XIX wieku i powtarzany jak mantra w komunistycznych i postkomunistycznych krajach, muzykologiczna nauka których stała (i często nadal stoi) na pozycjach "muzycznego darwinizmu", gdzie cała historia muzyki podporządkowana została "progresowi" i "doskonaleniu" techniczno-umysłowemu.
Otóż równomierna temperacja była znana na długo przed urodzeniem się Bacha i... odrzucana z powodu nieczystego brzmienia. Dla współcześnie wychowanych muzyków jest to nonsens, ale tak właśnie jest... Wystarczy pograć w niektórych tonacjach (C-dur, d-moll, D-dur, F-dur, G-dur, g-moll, A-dur, a-moll, B-dur) w temperacji średniotonowej (tzw. strój mezotoniczny) i przesiąść się za instrument temperowany równomiernie, jak od razu usłyszymy, który z nich rzeczywiście brzmi czysto, a który - nie. Podpowiadam: nieczysto brzmi równomiernie temperowany instrument klawiszowy.
W czasach Bacha (aż do końca XVIII w., gdy nastąpiło niemal powszechne przejście na temperację równomierną), teoretycy i praktycy muzyczni prowadzili poszukiwania temperacji "właściwej", "dobrej". Co to oznacza? Otóż szukano takiej temperacji, która, z jednej strony, pozwoli na użycie wszystkich 24 tonacji, a z drugiej strony, zapewni indywidualne brzmienie każdej z nich - czyli to, czego współczesna, całkowicie równomierna temperacja nie jest w stanie nam dać.
Takowych dobrych, choć i nierównomiernych, temperacji wynaleziono co najmniej kilkanaście. Wszystkie one pozwalają grać we wszystkich tonacjach na instrumencie klawiszowym bez potrzeby jego przestrajania. I właśnie w tym kontekście o "dobrze temperowanym" instrumencie klawiszowym myślał Bach. W tytule jego dzieła "Das Wohl temperierte Clavier" (dosłownie - "dobrze temperowany instrument klawiszowy") nie użyto słowa "gleichmäßig" ("równomiernie"), lecz właśnie "wohl" - "dobrze", "odpowiednio", "właściwie".


Współcześni badacze i znawcy muzyki dawnej już od wielu lat debatują nie o tym, czy Bach używał "równomierną" lub "nierównomierną" temperację, lecz o to, którą z kilkunastu dobrze brzmiących nierównomiernych temperacji mógł Bach uznawać za najodpowiedniejszą.

11. Strój równomiernie temperowany jest najczystszy ze wszystkich istniejących, a więc jest najlepszy.

O tym już odpowiedziałem powyżej. "Czysto" brzmi dla nas to, do czego się przyzwyczailiśmy. Jeżeli ktoś od lat gra na rozstrojonym fortepianie, dla niego ten fortepian również brzmi "czysto" (w sensie, "zwyczajnie"). Lecz ten ktoś najprawdopodobniej ma zepsuty lub nadpsuty słuch.

Dla nas czysto brzmi strój równomiernie temperowany, bo jesteśmy do niego przyzwyczajeni. Dla wielkich Starych Mistrzów brzmiał on "równomiernie brudno", toteż go nie stosowano. Powszechnie zaczęto go używać wraz z nadejściem Romantyzmu, gdy nastała potrzeba stosowania szerokich enharmonizmów, dalekich modulacji, zespolenia przeróżnych instrumentów ze sobą. Nastąpiła totalna unifikacja (brzydko mówiąc, urawniłowka). Nieco później zunifikowano również wysokość kamertonu. Jeszcze później - konstrukcję pianina lub fortepianu, do której jesteśmy teraz przyzwyczajeni.

Lecz w muzyce nie ma czegoś takiego, jak progres. Inaczej Bach byłby "lepszy" od Palestriny, Chopin - od Bacha, a Penderecki - od Chopina. Zaś szczytem rozwoju muzycznego byłby Piotr Rubik...
Otóż w muzyce ma miejsce rozwój, błądzenie, eksperymentowanie, moda, doświadczenie, gusta, potrzeba tworzenia dzieł nowych ("nowoczesnych"), wielkie "powroty do przeszłości", lecz nie progres. Dlatego m.in. nastąpił obecnie powrót do używania instrumentów muzycznych zabytkowej konstrukcji. Dlatego nastąpił obecnie odwrót od uznawania stroju równomiernie temperowanego za jedyny, najlepszy, najbardziej optymalny, "szczytowe osiągnięcie" itp. Każdemu - co mu się należy. W dzisiejszych wymagających czasach muzykę każdego kompozytora starają się wykonywać w takim stroju, jaki panował za życia autora. W każdym ze znanych historycznie strojów jedną muzykę da się zagrać, innej - nie da. Optymalne brzmienie takiej czy innej muzyki nie zależy od naszego przyzwyczajenia, lecz od użycia tych środków wyrazu i tych instrumentów, które stosował sam kompozytor. Jeżeli dlaczegoś nam to nie odpowiada - należy zmienić własny pogląd, a nie dostosowywać nieżyjącego już kompozytora do swoich wymagań.

1 komentarz: